Tuesday, 18 November 2008

wrocilam o 7 am i od wejscia mialam tego pozalowac. lepiej bylo chyba zostac tam gdzie bylam cala noc niz wracac do swojego mieszkania. ale ja sie mam 'przyzwyczajac'. aha. butelek doliczylam sie 53 (calych, pustych) plus pare zbitych, wozek inwalidzki w korytarzu z zatknieta flaga polski;) podloga zniszczona, sciany poplamione, cala lazienka udekorowana pasta do zebow, zlew pelen smieci, stol zalany woskiem (?). oni juz posprzatali, przynajmniej tak mi powiedzial ktos kto otworzyl mi drzwi (?) mimo to moich rzeczy musialam poszukac. szybka akcja, od 23 do 7 taki remont zrobic i to tylko w 24 osoby! no i list na drzwiach. pozdrowienia od sasiadow. i tak nas stamtad wywala, szkoda tylko 3 tys. kaucji. 'aha, lida, wczoraj twoj zasilacz do kompa zaczal troche dymic hehe... chyba komus sie piwo rozlalo.' aha, sylwia. nie szkodzi hehe i tak mialam kupic nowego laptopa. no to kto z kim tym razem na moim lozku..?

jedym slowem konflikt z wspollokatorkami narasta:]

No comments: